Marka osobista to nie tylko produkt – jakie składniki ją więc budują?

marka osobista

Wielu przedsiębiorców uważa, że marka osobista to głównie dobry produkt, świetna reklama. Zatrudniają więc sztab specjalistów, wykupują billboardy, drogie promocje w sieci.

Marka osobista zaś to o wiele więcej składników niż nam się wydaje.

To, w jaki sposób prowadzimy biznes, w jaki sposób traktujemy swoich pracowników, partnerów i podwykonawców weryfikuje nasz sukces w przyszłości. Szczególnie ważne jest to w przypadku małych firm, ale nie tylko.

Znam wielu przedsiębiorców, ba! sama pracowałam kiedyś dla podobnych – którzy w ogóle nie szanują swoich pracowników. Wyzywanie, poniżanie a nawet mobbing jest na porządku dziennym. Dla mnie zaś, najgorszy jest brak pokory. Przekonanie, że osiągnęło się sukces, więc świat powinien bić pokłony a pracownicy być wdzięczni za zatrudnienie.

 

Jak komunikacja z marką wpływa na jej odbiór?

Ile razy dostaliście e-mail napisany w taki sposób, że aż nie mieliście ochoty go czytać? Bez formy grzecznościowej, napisane drobnym druczkiem, pełen literówek, bez spacji, podzielonych akapitów, albo w formie, która wyrażała kompletny brak szacunku i brak podstawowej wiedzy na temat korespondencyjnego savoir-vivre?

A ile razy nie dostaliście wcale odpowiedzi? Albo po długich tygodniach oczekiwania? I bynajmniej nie dlatego, że ktoś był zajęty.

Ja mam szczęście do fantastycznych ludzi. Mam już również na tyle markę wyrobioną, że mogę sobie pozwolić na odmowę współpracy tylko ze względu na brak chemii czy właśnie formę komunikacji. Zdarzyło mi się kilka razy dostać e-mail o treści “Ile bierzesz za prowadzenie Facebooka?” Tyle. Bez “Dzień dobry”, bez “Pozdrawiam” lub “Pocałuj mnie w d…”. Często bez podpisu, nie mówiąc o stopce z jakimiś danymi. Skąd mam wiedzieć co to za firma? branża? czy to moje klimaty itd? A może to wymagałoby jakiejś specjalistycznej wiedzy? albo zainteresowań?

Ostatnio przeprowadzałam rekrutację – dostałam kilkadziesiąt zgłoszeń i aplikacji. Większość kandydatek nie odpisała na mojego zwrotnego e-maila z prośbą o odpowiedź na kilka pytań (standardowe formalne pytania np. o stawki czy formę rozliczenia). Tylko jedna z “odrzuconych” podziękowała za wiadomość o wyniku. Kilka z nich przekręciło moje imię i tylko jedna przeprosiła po zwróceniu uwagi! A większość, jestem tego pewna, że nie zajrzała nawet na chwilę na moją stronę żeby sprawdzić czym dokładnie się zajmuję.

Szczególnie to ostatnie mnie razi. Od wielu lat prowadzę firmę zajmującą się oprawą muzyczną uroczystości. W nazwie długo widniało “Agencja Muzyczna”. Dostawałam więc, i nadal dostaję mnóstwo ofert o sponsorowanie koncertów, o menadżerowanie artystom czy o mecenat artystyczny. Nigdy się tym nie zajmowałam i zajmować nie będę.

Przeczytanie czym zajmuje się firma nie kosztuje. A wysyłanie bezmyślnie ofert już tak – zgłoszeniem spamu.

Podobnie wysyłanie tego samego e-maila do wielu jednocześnie…

 

Opóźnienia w spłatach

Ile razy zdarzyło Wam się, że Wasz kontrahent spóźnia się z wpłatą? Albo w ogóle nie zapłacił?

Kiedyś pracowałam dosyć długo dla jednej osoby. Nie było miesiąca żeby się nie spóźnił z wynagrodzeniem. Kiedy zakończyliśmy współpracę kolejne 2 miesiące mnie spłacał – w ratach po 200zł. W tym czasie umieszczał w sieci zdjęcia z hoteli i wielkich konferencji i chwalił się ile zarobił. No cóż, podobno większość kontrahentów i podwykonawców tak traktował: grafika od swojej www, informatyka, który stawiał mu stronę. A skarżył się jacy ludzie są niekompetentni i spóźniają z wykonaniem zleceń więc strona wciąż nie działa. Jego sale szkoleniowe nigdy nie są wypełnione…

Prawie identyczną sytuację przeżyłam jesienią. Moja klientka. Pomagałam jej w zupełnie innych zadaniach. Stawiała w tym czasie z inną firmą swoją www. Skarżyła się na ich opóźnianie i brak kontaktu. Ja zaczęłam więc robić tę stronę: pisałam teksty, robiłam grafiki. Okazało się, że tej firmie po prostu nie zapłaciła. Summa summarum mi za tę dodatkową pracę też nie. Strony nadal nie ma zrobionej. Fanpage “umarł”.

W 2016 roku pracowałam też dla sklepu z artykułami dekoracyjnymi jako copywriter. Współpraca przebiegała bez zakłóceń. Pierwsza faktura opłacona. Kolejny miesiąc przepracowany. Tym razem pieniędzy już nie zobaczyłam. I wiecie co? Dowiedziałam się, że tak samo potraktowała wcześniejszego pracownika. Co więcej – niedawno uaktywniła się na kilku grupach na Facebooku i… już po kilku dniach pokłóciła się i zwymyślała jakąś dziewczynę. W sumie bez powodu.

 

Trudny klient

Pamiętam jak na szkoleniach w banku (wiele lat temu, kiedy pracowałam jeszcze na etacie) podawano nam przykłady konkretnych ludzi z krwi i kości jako “trudnych klientów”. Niektóre z tych osób kojarzyłam, znałam nawet z imienia i nazwiska! Co więcej, gdy chodziło o markę, o przedstawiciela lub właściciela konkretnej firmy, cały oddział a nawet poza nim wiedział o jego zachowaniu. Do dziś pamiętam kilka charakterystycznych marek XYZ, z którymi nikt nie chciał rozmawiać! Obrażali, traktowali nas z góry, wymagali specjalnego traktowania.

Czy naprawdę chcecie być wpisani w definicję “trudnego klienta”?

 

Kultura języka

Bluzganie do słuchawki, nieumiejętność złożenia prostego zdania, wyniosły ton, drwina, błędy w składni… To nie jest problem tylko rozmów telefonicznych. Notorycznie dostaję e-maile z błędami ortograficznymi. Rozumiem “klient nasz pan”, ale to często są e-maile od osób, które chcą pracować dla mnie. Poza tym, nawet jeśli od klienta, to nie powód żeby odnosić się do mnie bez szacunku.

Pracowałam kiedyś dla człowieka, który używał tak niecenzuralnych słów wobec swoich pracowników, że aż nie mogę ich tutaj przytoczyć. Jest to bardzo znana osoba, nie tylko w Lublinie. Co więcej – poznałam kilku innych, dużych przedsiębiorców, którzy wprost deklarują, że z tym człowiekiem nie chcą mieć żadnego kontaktu. Właśnie ze względu na jego zachowanie wobec innych.

Mam znajomego, który naśmiewa się przy mnie i o mnie z mojego zawodu VA. Często mamy ze sobą do czynienia bo współpracujemy z tą samą firmą. I każdorazowo, gdy mówię czym się zajmuję, on się drwiąco uśmiecha. Sam jest przedsiębiorcą, więc kompletnie nie rozumiem jego postępowania. Jednakże ludzie to zauważają. Co ciekawsze, nie odbierają jego intencji, czyli nie traktują mojego zawodu bez szacunku, ale dystansują się do niego. Jego marka osobista też w ten sposób zbiera opinie.

 

Brak odpowiedzialności i konkretów

Znam mnóstwo firm, w których nikt za nic nie jest odpowiedzialny. Do niedawna współpracowałam z dużą marka, która skupiała inicjatywy kreatywne wokół siebie. Zmęczyło mnie odwlekanie decyzji, spychologia, trudności w skontaktowaniu się z właścicielem – bo nikt nigdy nic nie wiedział. Nie tylko mnie to zmęczyło. Ludzie gadają, zła sława się ciągnie, kontrahenci wycofują się powoli, partnerzy również.

 

Niedotrzymywanie słowa

Jak poważnie traktować osobę, która zamawia usługę a potem nie odzywa się kilka tygodni? Albo przeprowadza z Wami poważny, duży wywiad i go nie publikuje w umówionym terminie (bynajmniej nie dlatego, że coś nie tak z samym wywiadem). Albo kilka dni przerzuca e-mailami, ofertami, cennikami i umowami, wszystko dograne i nagle się rozmyśla jednym zdaniem “Zmieniłem zdanie, jednak nie potrzebuję pani pomocy”? Do zmiany zdania każdy ma prawo, ale w momencie finalizacji? Bez wyjaśnienia?

Działam bardzo aktywnie, więc zdarza się, że jestem zapraszana do różnych projektów, do wywiadów, do udziału w wydarzeniach. Jesienią zaproszono mnie kilkukrotnie do tego typu wydarzeń. W jednym z nich przygotowywałam się kilka dni: próby, nagrania zajawek, zdjęcia, opisy – pełna akceptacja. I co? I nic. Wielkie nic. Do tej pory tego nie opublikowano. Kilka razy na moje pytania “kiedy?” mówiono “za tydzień, “za dwa”, “za kilka dni…”. Przestałam pytać. W innym dziewczyna mi napisała – “zapomniałam, opublikuję wtedy i wtedy”. I tego nie zrobiła. No cóż, nie jest to blogerka pokroju Hunta, więc upominać się nie będę. Straconego czasu też nie odzyskam.

Umówione telefony, spotkania – zdarzyło Wam się, że ktoś nie przyszedł? I nie mam na myśli randki a spotkanie biznesowe – ważne z punktu widzenia obu stron.

 

Za duże wymagania, nieadekwatne zarobki

Domeną instytucji kulturalnych są niskie płace i wysokie ego kierowników. Dyrygenci, dyrektorzy, generalnie ludzie, którzy kierują dużą grupą i odpowiedzialni są za duże projekty. Publiczność nigdy nie wie co dzieje się w garderobach lub na próbach. Ludzie są wyzywani, poniżani. To wszystko znoszą za żenująco niskie stawki. Oczywiście nie chcę generalizować. Nie mówię, że wszędzie tak jest. Ale Lubelszczyzna, niestety przoduje. W Filharmonii Lubelskiej są stanowiska artystyczne, na których zarabia się 300zł brutto za miesiąc prób!! I zdziwieni jesteśmy poziomem i nieustanną rotacją artystów. Bo każdy traktuje przejściowo ten zawód – jako przeczekanie do końca szkoły albo dorobienie do innego etatu.

Widownia, na szczęście nie wie jakie są realia. I całe szczęście, bo być może, jak w przypadku marek odzieżowych, zbuntowaliby się przeciwko wykorzystywaniu pracowników za miskę ryżu…

W mojej pracy też często trafiam na klientów, którzy wyliczają mi listę obowiązków od projektowania graficznego przez analityka po specjalistę social media i negocjują cenę do stawki poniżej najniższej krajowej. Bywały sytuacje, w których wymagało się ode mnie bycia on-line 24h na dobę.

 

Czarne listy pracodawców

Jeszcze do niedawna na Facebooku były grupy/profile typu “czarna lista pracodawców” z danego miasta. Nie wiem czy jeszcze istnieją. W Lublinie od dawna nie funkcjonuje. Nie wiem też jak można by tam określać pracodawców zdalnych. W każdym razie, nie do końca jestem przekonana czy jest sens istnienia takich list. Mam tez duże opory etyczne przed ich funkcjonowaniem. Ale wiem, że wielu pracodawców na nie trafia. Jeszcze w czasach studiów, zanim złożyłam aplikację do jakiejś firmy czytałam opinie o niej w sieci. Większość z tych złych, niestety była uzasadniona.

Ja nie umieszczam takich opinii. Poza tym, moim zdaniem wywlekanie takich spraw jest nieetyczne. Zła sława jednak będzie ciągnęła się bardzo długo. Pracownicy odejdą, marka i jej negatywne opinie zostaną.

 

Zła karma wraca

Każdy ma prawo do błędu, tym bardziej gdy ktoś ma na głowie wielką firmę i zespół pracowników. Ale gdy ktoś czyni źle z premedytacją, lub gdy ktoś jawnie przyznaje się, że jest szowinistą (tak, znam takiego szefa), kiedy szef kompletnie nie ogarnia projektów i nie da sobie zwrócić uwagi, to prędzej czy później to mu się przysłowiową czkawką odbije. Wierzę bardzo mocno w to, że zła karma wraca.

Marka bowiem to nie tylko produkt, ale i obsługa, rzetelność, stanowczość, słowność itd. Pokora i szacunek wobec drugiego człowieka buduje naszą pozycję równie mocno, co przedsiębiorczość i pieniądze, które zarabiamy.

 

 


Jeśli uważasz ten wpis za wartościowy, będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoja opinią udostępniając go publicznie. Pomagasz w ten sposób rozwijać się tej witrynie.


Twój biznes stoi w miejscu? Potrzebujesz wsparcia? Zatrudnij Wirtualną Asystentkę! Zapraszam serdecznie do kontaktu, to może być twój pierwszy krok do sukcesu!

mój e-mail: info@elawolinska.pl

 

Posted on 22 stycznia 2018 in dla przedsiębiorców, dla WA, działalność gospodarcza, marka osobista

2
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Angelika
Gość
Angelika

Mam podobne zdanie do Twojego i coraz częściej się zastanawiam dokąd ten świat zmierza. W ubiegłym tygodniu zawiodło mnie tak wiele osób, że brakło mi palców u dłoni. Większość kończyła się na obietnicach i tyle. Wiele osób nie odpisywało, a jak już odpisywało to takim tonem, że opadały mi ręce i zastanawiałam się… dlaczego? Mam wrażenie że czasy jakie pamiętam już dawno przeminęły i dużo osób ma problem, żeby powiedzieć choćby “dziękuję”, ta empatia i szacunek do drugiej osoby, gdzieś się zatraciła w tej dobie internetu. Wiele osób nie dba o dobre wrażenie. Wiesz ile razy dostaję wiadomości z prośbą współpracy napisane w taki sposób, że czytam to kilka razy i zaczynam analizować tekst niczym w liceum, jednocześnie zadając sobie pytanie: co poeta miał na myśli? Przecież każdego z nas uczą szacunku, czytania ze zrozumieniem, pisania listów, itd. U niektórych gdzieś to wszystko się zgubiło z wiekiem. Niestety. Wybacz jeśli… Czytaj więcej »

Ela Wolinska
Gość

Aż sprawdziłam Twojego e-maila 😉

Ogromną publikację można by napisać o komunikacji. Pracuję nad feedbackiem dla VA po tym doświadczeniu.

Chyba miałaś kumulację trudnych sytuacji 😉 Nie przejmuj się. Tyle lat doświadczenia a nadal mnie wiele zachowań szokuje. Przestałam na nie reagować. Mam wrażenie, że jednak mam szczęście do fantastycznych ludzi bo współpracuję z naprawdę słownymi, kulturalnymi i konkretnymi osobami. Z niektórymi mam zbudowane świetne relacje.
Nie martw się i do przodu! Pozdrawiam Cię serdecznie!

Back to Top

Ta strona korzysta z plików cookie, aby zapewnić Ci jak najlepsze wrażenia z przeglądania. Jeśli wyrażasz zgodę zaakceptuj. Więcej informacji.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close